Olga Kostrzewska-Cichoń wśród 20 odważnych kobiet ze Śląska


Olga Kostrzewska-Cichoń, prezes Open-Mind, wśród 20 odważnych kobiet ze Śląska! Wybór redaktorek Dziennika Zachodniego Niezwykłe wyróżnienie i zaszczyt! Dziękujemy.

Maria Olecha-Lisiecka w Dziennik Zachodni:

Katowiczanka z urodzenia, bizneswoman. Od sześciu lat prowadzi własną działalność – agencję PR Open Mind. W ubiegłym roku mocno zaangażowała się w działania proekologiczne, upowszechnianie wiedzy o zmianach klimatycznych i skutkach działania smogu. Rozpoczęła cykl debat z ekspertami ds. klimatu i ekologii, które regularnie prowadzi w księgarni Miejscownik. Tygiel Kulturalny w Katowicach, współorganizowała Społeczny Szczyt Klimatyczny, który odbywał się równolegle do COP24, a swoimi przemyśleniami na temat zanieczyszczenia środowiska na Śląsku dzieli się w mediach społecznościowych.

Jak mówi robi to, bo ma dzieci i chce, aby za jej córki za 20 lat oddychały czystym powietrzem.

- Najbardziej motywują mnie do działania moje córki. Nie myślę o sobie, myślę o nich, o tym, jaki świat zastaną, gdzie będą żyć. Staram się im pokazać, że można zmieniać świat zaczynając od małych kroków, od siebie – mówi Olga Kostrzewska-Cichoń.

Ekologią nie zainteresowała się nagle. Właściwie tematy związane z ochroną środowiska były jej bliskie od dawna. 20 lat temu obroniła pracę magisterską na Wydziale Nauk Społecznych Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach pt. „Rekultywacja obszarów zdegradowanych w województwie katowickim w systemie przedsięwzięć związanych z ochroną środowiska”. Była optymistką. Wierzyła, że Śląsk przemieni się z regionu przemysłowego w zielony, w czym pomoże Unia Europejska. Moment był dla Śląska ważny, bo pod koniec lat 90. zamykane duże zakłady przemysłowe, kwestie ekologii stały się ważne i głośne.

- Pamiętam, że mój promotor, prof. Sylwester Wróbel, zachęcał mnie, abym nie porzucała tego tematu. Ale ja wybrałam inną drogę. TVN ogłosił casting, zgłosiłam się, wygrałam i związałam swoją zawodową drogę z dziennikarstwem – wspomina Kostrzewska-Cichoń.

Zaznacza jednak, że nie ma poczucia, że problem ochrony środowiska odpuściła. - Zawsze dużo o tym rozmawiam z dziećmi. Wspólnie uczymy się, aby jeść mniej mięsa, np. nie jemy zupełnie wieprzowiny i wołowiny. Nie jestem rewolucjonistką, raczej ewolucjonistką. Nie narzucam nikomu swojej woli, nie krzyczę. Wolę rozmawiać, szukam kompromisu, ale rozsądnego. Dlatego do polityki nie wejdę, działalność radnej Rady Dzielnicy (to funkcja społeczna – red.) mi zupełnie wystarczy – opowiada Olga.

Od sześciu lat inaczej spogląda na życie. Dokładnie pamięta moment, kiedy zmieniła się jej optyka. Dzień narodzin jej drugiej córki. Kalinka jest dzieckiem z niepełnosprawnością. Nie dowidzi. Olga nie ma wątpliwości, że dzięki tej małej dziewczynce zwolniła tempo i przewartościowała wiele spraw w życiu. Założyła własną firmę. Choć po urodzeniu Kaliny na rynek pracy wracała długo, bo trzy lata, niczego nie żałuje.

- Jestem kobietą aktywną, pracowałam w korporacji, na najwyższych obrotach. Zwolniłam. Stopniowo wróciłam do tego, czym zajmowałam się kiedyś. Nie ukrywam, że poznanie Patryka
Białasa (katowicki aktywista i radny – red.) było dla mnie ważne, bo wiele się od niego nauczyłam – podkreśla Olga.

Wierzy, że jej zaangażowanie w promowanie proekologicznych idei ma głęboki sens. - Kropla drąży skałę – kończy.