Kotwica normalności - esej. Michał Rajda.


Obecna sytuacja zdaje się przyćmiewać wszystko inne. Pandemia wprowadziła nowy porządek. To zbiorowe, niełatwe doświadczenie, ma potencjał zbliżyć nas do siebie. Wszyscy jednoczą się w oczekiwaniu na jej koniec. Ja jednak nie chcę pozwolić trudnościom związanym z pandemią wpłynąć na to, na co naprawdę czekam. Nie chcę aby pochłonęła całą moja uwagę. Jest przecież wiele rzeczy, na których zależało mi przed pandemią, dlaczego miałbym o nich zapomnieć?

 

Obecna sytuacja zdaje się przyćmiewać wszystko inne. Pandemia wprowadziła nowy porządek. To zbiorowe, niełatwe doświadczenie ma potencjał zbliżyć nas do siebie. Wszyscy jednoczą się w oczekiwaniu na jej koniec. Ja jednak nie chcę pozwolić trudnościom związanym z pandemią wpłynąć na to, na co naprawdę czekam. Nie chcę aby pochłonęła całą moja uwagę. Jest przecież wiele rzeczy, na których zależało mi przed pandemią, dlaczego miałbym o nich zapomnieć?

Stan rzeczy zdaje się niejako wymuszać odkładanie wcześniej obranych celów na dalszy plan. Na pierwszym miejscu znajduje się potrzeba kolektywnych wysiłków mających na celu doprowadzenie do powstrzymania  pandemii. Szlachetna sprawa, jednak rzuca potężny cień na wszystko co było przed nią. Zupełnie jakby czas został podzielony według nowych wytycznych na czas p.p. (przed pandemią ) oraz czas p. (czas pandemii) bez wyraźniej zapowiedzi czasu p.p (po pandemii). W sytuacji pełnej niepewności, gdy talerz zmartwień zdaje się być wypełniony po brzegi, ja nie chcę zapomnieć o tym, co działo się przed pandemią. Mam marzenia, cele i aspiracje, których trzymam się kurczowo w czasach, w których być może nie ma miejsca na deser. Może powinienem skupić się na powadze obecnej sytuacji, zapomnieć o wszystkim innym. Nie chcę jednak tego zrobić. Choć wszyscy utknęliśmy w czasach pandemii, w końcu nadejdą czasy po niej. Kim wtedy będziemy? Ciężko powiedzieć, jednak gdy nie stracimy swoich marzeń, celów i aspiracji mogą one stać się naszą kotwicą normalności.

 Michał Rajda